Dlatego Alvin z odległa przedostal sie do wnetrza zelaza kajdan oraz wywolal pekniecia we wszelakich czterech czesciach, oczywiście ze upadly na gleby z słabym brzekiem. Halas zaniepokoil konie, ktore parskaly troche, ale odszukiwacze dobrze śniliśmy jak wyeliminowani. Zbytnio owo Arthur natychmiast zrozumial, co sie dzieje. Poderwal sie na stopy oraz zaczal sie rozgladac, wypatrujac Alvina. Więc zera, nadal laczaca ich centrum, podsunela mu pomysl... A wiecznie dodanie slow Drozda, wypowiedzianych ustami Arthura Stuarta: "Stworca egzystuje owy, kto stoi sie czescia tego, co kreuje". Alvin sciagnal koszule oraz wszedl do masy, ukleknal tak, ze patrzyl Arthurowi spontanicznie w oczy. Na piersi czul lagodne falowanie chlodnej wody. Potem przyciagnal chlopca do siebie, piers do piersi, dlonie na skrzydłach. Chcialbym, zeby to byla prawda, pomyslal Alvin. Jednak choćby mial teraz jakis plan, zaś współczesne juz lepsze niz nic. Teraz, jak ich pierwszy do siebie przylegaly, mogl porownac ow tajemny podpis Arthura Stuarta z wlasnym. Wieksze ich czesci byly podobne, nawet identyczne. Alvin domyslil sie, ze obecne one sprawiaja, iz jest sie czlowiekiem, zaś nie zaba, swinia lub kura. Dlatego Alvin postapil w szczególny sposob, jaki wyrzuć mu sie rozsadny. Zmienil kawalki podpisu Arthura Stuarta na takie, jakie znalazl obok siebie. Niestety komplet, co sie roznilo... Wlasciwie calkiem nieduzo. Tylko troche. A choćby taż cząstka wystarczala, zeby Arthur przestal byc do konca soba, oraz stal sie czesciowo AKinem. Zas Alvin mial wrazenie, ze bieżące, co stwarza, jest rownoczesnie piekne oraz ogromne.